Rewolucja ai dusi rynek sprzętu: ssd sata wracają z przeszłości!
Przyszłość, jak obiecywano, miała być zdominowana przez sztuczną inteligencję, ale dla przeciętnego Kowalskiego oznacza ona głównie strach o pracę, gwałtowne podwyżki i regres technologiczny. Kolejny dowód? Kryzys na rynku pamięci masowych i RAM.

Sandisk wskrzesza archaizm: ssd sata na ratunek?
Zanim jeszcze zdołaliśmy docenić zalety superszybkiego M.2, Sandisk ogłosił powrót do korzeni – czyli do pamięci SATA. Brzmi jak co najmniej dziwne posunięcie, ale sytuacja na rynku jest na tyle poważna, że producenci są zmuszeni do drastycznych rozwiązań. Powrót SATA to sygnał ostrzegawczy – zapowiedź, że dostęp do nowoczesnego sprzętu staje się luksusem.
Powód tego stanu rzeczy jest prosty: gigantyczne zapotrzebowanie na pamięć RAM i dyski SSD przez centra danych obsługujące modele sztucznej inteligencji. Firmy zajmujące się AI, niczym giganci, pochłaniają całą dostępną podaż, pozostawiając dla zwykłych użytkowników jedynie okruchy. Skutek? Ceny poszybowały w górę – w niektórych przypadkach o 500%! A dostępność? Znikoma.
Dla wielu 200 czy 300 euro za dysk M.2 o pojemności 1 TB to suma wykraczająca poza ich możliwości finansowe. Dlatego też, choć z żalem, wielu musi wracać do starszych, wolniejszych rozwiązań. A różnica w prędkości jest kolosalna. Nowoczesne dyski M.2, wykorzystujące interfejs PCIe-4, osiągają prędkości transferu sięgające 6000-7000 MB/s, a z PCIe-5 nawet 10 000 MB/s lub więcej. Dyski SATA, oparte na archaicznej technologii, radzą sobie zaledwie z około 500 MB/s. To aż 14 razy wolniej!
Co gorsza, dyski SATA nie są kompatybilne ze wszystkimi komputerami, zwłaszcza z nowoczesnymi laptopami, które rezygnują z portów SATA i ograniczają przestrzeń na dyski. Sandisk proponuje dwa nowe modele – 320 i 520 – które oferują prędkości odczytu do 560 MB/s i zapis do 545 MB/s. Mogą okazać się kompromisem dla niektórych, ale kluczową kwestią pozostają ceny, które – póki co – pozostają nieznane.
Odkrycie fałszywych dysków SSD Samsung 990 Pro krążujących po sklepach europejskich tylko pogłębia niepewność i ostrzega przed potencjalnymi oszustwami. W tej sytuacji ostrożność i weryfikacja źródła zakupu stają się koniecznością.
Ta sytuacja pokazuje, że obietnice utopijnej przyszłości, napędzanej przez sztuczną inteligencję, mają swoją ciemną stronę. Podczas gdy korporacje budują gigantyczne centra danych, zwykli użytkownicy zostają z przestarzałym sprzętem i poczuciem, że Technologia, która miała ułatwić życie, zamiast tego je utrudnia.